Kim jesteś, gdy nie pracujesz? O tym, jak tożsamość zawodowa staje się częścią „ja” – i co to dla nas znaczy

24 czerwca 2025

4 min. czytania

Spotkanie towarzyskie. Wspólna kawa, trochę żartów, historie z pracy, narzekanie na spotkania, rozmowy o planowanych zmianach i nowym szefie – i nagle ktoś rzuca:
– Ej, może pogadajmy o czymś innym niż robota?
Zapada cisza.
Niewinna uwaga staje się lustrem. Bo… czy potrafimy o sobie mówić, nie opowiadając o tym, co robimy?

Nie ma w tym nic złego, że praca nas określa. To przecież naturalne, że jest ważna. Czy nie właśnie o to chodzi – żeby robić coś, co:

  • pozwala nam coś osiągać?
  • zmienia nasze otoczenie – i nas samych?
  • pomaga zarządzać własną energią?
  • daje radość albo poczucie sprawczości?

Problem zaczyna się wtedy, gdy ta jedna część życia zaczyna przysłaniać wszystko inne. Gdy to, co zawodowe, staje się głównym (a czasem jedynym) sposobem definiowania siebie. Szczególnie mocno czuć to wtedy, gdy ta zawodowa historia nagle się urywa – z wyboru lub bez. Ale nie zawsze. Bywa, że pracując dochodzimy do swoistego stanu pustki i – nie wiedzieć czemu – dotychczasowa codzienność zawodowa przestaje nam sprawiać satysfakcję.

Wtedy w miejsce dotychczasowego „jestem kimś” wchodzi ciche, niepokojące „nie wiem, kim jestem teraz”. To uczucie jakbyśmy zgubili kawałek siebie.

A przecież – nawet jeśli o tym zapominamy – tożsamość zawodowa to tylko jeden z wielu aspektów „ja”. Ważny, ale nie jedyny.

Praca jako definicja „ja” – dlaczego to działa (do czasu)

To, że zawodowa rola bywa mocna i głośna, nie powinno nas dziwić. Praca porządkuje rytm dnia, daje przynależność, buduje relacje. Dobrze jest mieć powód, by rano wstać z łóżka, być częścią zespołu, uczestniczyć w czymś większym niż tylko lista zadań do odhaczenia. I trudno się dziwić, że mówimy: „jestem HR business partnerką”, „jestem programistą”, „jestem strategiem” – to osadza, nadaje kształt, jest zrozumiałe dla innych i często dla nas samych. W końcu pytanie „kim jesteś?” bardzo często równa się „czym się zajmujesz zawodowo?”. Dopóki wszystko działa – dobrze to brzmi, dobrze się w tym mieszka.

Ale kiedy coś się kończy – bo decyzja, bo wypalenie, bo zwolnienie – to, co wcześniej porządkowało, zaczyna ciążyć.

Z doświadczenia pracy z klientami wiem, że kiedy ktoś traci pracę albo odchodzi z niej z wewnętrznym zmęczeniem, to często traci też język, w którym mówił o sobie. Pojawia się zakłopotanie, złość, zawstydzenie. Niezależnie od tego, czy to Ty zdecydowałaś/eś się na zmianę, czy zostałaś/eś przed nią postawiony/a – możesz czuć się, jakbyś nagle nie wiedział/a jak się odnaleźć w rzeczywistości. A czasem wcale nie trzeba tracić pracy, by poczuć, że zatraciliśmy siebie – wystarczy rutyna, wypalenie, utrata sensu.

W takich momentach warto zadać sobie pytanie, które brzmi prosto, ale niesie w sobie głęboko poruszającą siłę: kim jestem, gdy nikt nie patrzy? Bez maila służbowego. Bez stanowiska. Bez przypinki z logiem firmy. Co mnie ciekawi? Co mnie porusza? Co daje mi poczucie sensu, nawet wtedy, gdy nikt tego nie widzi? A może – co lubiłeś/aś robić jako dziecko / nastolatek / młody dorosły?

To nie jest pytanie retoryczne. To jest zaproszenie.

Jak budować stabilniejsze „ja”?

Tożsamość nie jest czymś, co mamy raz na zawsze. Możemy ją poszerzać, odzyskiwać, budować na nowo – zwłaszcza wtedy, gdy jeden z jej fundamentów się chwieje. Dlatego zachęcam Cię do prostego, ale bardzo porządkującego ćwiczenia: stwórz mapę swojej tożsamości, nie używając ani jednego słowa związanego z zawodem. Pomyśl o sobie jak o osobie, która ma wartości, temperament, historię, relacje, różne role, talenty – także poza pracą. Jesteś córką, przyjacielem, rodzicem, twórczynią, słuchaczem. Kimś, kto wnosi coś do świata, nawet jeśli nie zapisuje tego w Excelu ani nie umieszcza na LinkedInie.

Takie myślenie to sposób na to, by odzyskać kontakt z głębszym „ja”, które może być z Tobą w każdej sytuacji – niezależnie od pracodawcy, etatu czy podpisanej umowy.

I kiedy przyjdzie moment, że znów będziesz chciał/a wrócić do pracy – bo zatęsknisz za działaniem, zespołem, rozwojem – warto wracać z nową kotwicą, czyli pogłębioną wiedzą o tym, kim jesteś. Dzięki temu łatwiej będzie Ci podejmować świadome decyzje. Łatwiej będzie powiedzieć „nie” temu, co nie służy Twoim potrzebom. Łatwiej będzie nie zatracić się w ambicjach czy oczekiwaniach, a z kolei z pełnym przekonaniem (głową i sercem!) podjąć te, które pozwalają Ci zrealizować Twój życiowy i zawodowy cel. Łatwiej będzie pozostać sobą – nawet jeśli znów wejdzie się w nową rolę zawodową.

Zaczynasz wtedy pracować z miejsca wewnętrznej stabilności. Nie dlatego, że „trzeba coś robić” lub „powinnam/powinienem”. Ale dlatego, że chcesz.

Na zakończenie…

Być może największym luksusem w życiu zawodowym nie jest wcale spektakularna kariera, ale coś znacznie subtelniejszego: poczucie, że jesteś kimś wartościowym, nawet wtedy, gdy nie pracujesz. Że umiesz mówić o sobie językiem serca, a nie tylko stanowiska. Że Twoje „ja” ma solidne fundamenty – i może być obecne wszędzie, gdzie pójdziesz.

A jeśli w tym momencie nie potrafisz tego jeszcze poczuć – nie szkodzi. To nie znaczy, że tego nie ma. Może po prostu warto dać sobie trochę czasu i czułości, by odkryć siebie na nowo.

Przydatne? Podziel się z innymi

Talentowy Radar

Dołącz do newslettera i korzystaj z wyselekcjonowanych dla Ciebie materiałów, które pomogą Ci zarządzać własną pracą i relacjami z biznesem, a także podejmować odważne decyzje w ramach strategii HR i rozwoju organizacji.

Rozwojowy Radar

Dołącz do newslettera z wybranymi dla Ciebie informacjami i inspiracjami, które pomogą Ci zarządzać swoją karierą, zaplanować ścieżkę rozwoju, a także zbudować zawodowy dobrostan.

Pobierz bezpłatny eBook REKRUTACYJNY BOOSTER

Jeśli jesteś rekruterem i stajesz przed wyzwaniami w zakresie trudnych rekrutacji, sięgnij po mój darmowy ebook i zacznij wdrażać małe zmiany jeszcze dziś.

Pobierz bezpłatny eBook MY TALENT GUIDE

Jeśli interesuje Cię, jak odkryć i rozwijać swoje talenty, skorzystaj z darmowego przewodnika, który przygotowałam z grupą ekspertów i rozwijaj się w oparciu o swoje mocne strony.