Czasem wszystko zaczyna się od drobiazgu. Kiedyś nie przeszkadzało Ci, że mail z tytułem „Priorytet!!!” przychodzi o 20:17. Dziś wywracasz oczami. Kiedyś lubiłaś/eś tempo, wyzwania, bieżączkę. Dziś marzysz, żeby choć przez chwilę wszystko toczyło się w zwykłym, przewidywalnym rytmie. Albo na odwrót – masz dość rutyny, przewidywalnych spotkań, może nawet… tych samych twarzy? Potrzebujesz, aby było… jak? No inaczej. Jeszcze nie wiesz jak, ale – na pewno NIE TAK.
Coś się w Tobie zmienia – albo w świecie dookoła. A może jedno u drugie? I to „coś” sprawia, że zaczynasz się zastanawiać… A może by tak…? A może już czas…? Może to ten moment, by zmienić pracę?
Znam ten moment z sesji coachingowych z niektórymi klientami i klientkami. Po wielu latach w jednym miejscu wyjście na rynek bywa trudne. Nie zawsze dlatego, że obawiasz się nowych zadań. Częściej dlatego, że wrosłaś/eś. W ludzi. W sposób działania. W rutynę, którą dobrze znasz.
I nie ma tu znaczenia, czy jesteś w jednej firmie 15 lat, czy 2 – przywiązanie nie zna kalendarza. Czasami dwa lata wystarczą, by mieć trudność w wyobrażeniu sobie siebie poza firmą. Niemniej, osoby z wieloletnim stażem w jednym miejscu naturalnie poza kwestią przywiązania poruszają również kwestię obaw o to, jak obecnie wygląda rynek pracy. „Wiesz, ja ostatni raz był_m na rozmowie rekrutacyjnej 17 lat temu… Jak to się teraz robi?”.
Oj tak, decyzja o zmianie pracy może być emocjonalnie (ale i praktycznie!) bardziej złożona, niż się wydaje.
Radykalne emocje – i to zupełnie normalne
Bywa, że emocje są jak fale tsunami. W poniedziałek: „Nie no, serio, teraz to już muszę zmienić pracę.” A w środę: „Nie, nie ma sensu ryzykować tego, co już tak dobrze znam.” I tak w kółko.
Nie jesteś sam/a. Ta huśtawka wewnętrzna nie jest oznaką niezdecydowania – to naturalna część procesu podejmowania decyzji, kiedy stawka jest dla Ciebie wysoka. I nie zawsze chodzi tylko o pensję czy tytuł. Często chodzi o wartości. O poczucie sensu. O przestrzeń dla siebie. O kontakt z ludźmi, którzy Cię rozumieją.

Najważniejsze, co możesz zrobić? Podjąć decyzję
Zdarzyło mi się pracować z klientką, która przez cztery sesje próbowała nazwać to, do czego naprawdę dąży. Co ją uwiera – wiedziała doskonale. Ale wbrew powszechnej opinii nie wystarczy wiedzieć, czego się nie chce, aby obrać właściwy kierunek.
Kiedy w końcu udało się dotrzeć do decyzji – że chce odejść, ale świadomie i spokojnie – wystarczyła jedna konsultacja, by rozpisać plan działania. Bo decyzja była kluczem. Nie akcelerator, nie CV – tylko decyzja.
Jeśli zdecydujesz, że zostajesz – też dobrze. Ale niech to będzie Twoja świadoma decyzja. Świadomość daje Ci sprawczość. A sprawczość daje Ci spokój i… wolność.
Co naprawdę się zmieniło?
W ciągu ostatnich lat rynek pracy przeszedł prawdziwą metamorfozę. Pojawiło się więcej hybrydowych stanowisk, zmieniły się modele pracy i oczekiwania względem kandydatów. Niektóre branże przyspieszyły, inne potrzebują zupełnie nowych kompetencji. Dobrym początkiem jest sprawdzenie, jak wygląda teraz rynek. I tu mała ściągawka:
CHECKLISTA – co sprawdzić, zanim ruszysz w zmianę:
Zajrzyj do raportów rynkowych – np.:
Pracuj.pl – „Barometr Rynku Pracy” i wiele innych, bardzo wartościowych publikacji
Hays – „Raport płacowy”
Antal – „Raport o rynku specjalistów i menedżerów”
GUS – dane o strukturze zatrudnienia i wynagrodzeniach
Poznaj siebie – serio, znów o tym piszę? Tak, bo znajomość siebie to podstawa, bez której możesz się zagubić w meandrach ogłoszeń rekrutacyjnych i ofert. Za czym tęskniłaś/eś zawodowo? Co chcesz, żeby zmieniło się na lepsze? Co już Ci nie służy?
Zadbaj o partnerskie podejście na rozmowach rekrutacyjnych – nie stawaj na palcach, nie udawaj nikogo. Masz prawo zadawać pytania. Dużo pytań. Nawet te same pytania – różnym osobom (o, to bywa najciekawsze!). Sprawdzaj kulturę, sposób pracy, feedback, wartości.
Buduj network – rozmawiaj z ludźmi. Pytaj, jak wygląda życie wewnątrz firm. Polecenia i nieoficjalne informacje potrafią rozjaśnić więcej niż kolorowa zakładka „Kariera” na stronie.
Sprawdź wartość swoich kompetencji – porównaj swoje kompetencje z aktualnymi ofertami. Przypomnij sobie, ile już umiesz. Może się okazać, że jesteś gotowa/y na coś więcej, niż zakładałaś/eś.

A jeśli boisz się, że to będzie zmiana z deszczu pod rynnę…
To też jest naturalne i pewnie też miałabym w sobie tę obawę. To chyba najczęściej wypowiadany lęk podczas sesji: „Co jeśli odejdę… i trafię gorzej?”. Odpowiedź brzmi: nie będziesz mieć stuprocentowej pewności. Ale możesz zrobić kilka rzeczy, żeby zminimalizować ryzyko:
- Prowadź rekrutacje po partnersku (jak wspomniałam wyżej) i pytaj, dowiaduj się, sprawdzaj.
- Rozpoznaj swoje zawodowe „must have” – i to nie tylko pod kątem pensji.
- Testuj! Spotkania rekrutacyjne to też Twoje pole do testowania atmosfery.
- Rozmawiaj z ludźmi z branży. Czasem jedno zdanie „z wnętrza” potrafi powiedzieć więcej niż cała strona na Linkedinie.
Zmiana pracy nie zawsze musi być spektakularnym skokiem w nieznane. Czasami to po prostu kolejny krok w stronę siebie. Odważny. Świadomy. I pełen życia.
Jeśli czujesz, że ten krok jest przed Tobą – jestem tu, by pomóc Ci go dobrze zaplanować.





