Często myślimy o dobrostanie jako o stanie spokoju, równowagi i harmonii. Jakby był nagrodą za dobrze przepracowaną zmianę zawodową. „Jak już się ułożę, to odetchnę.” „Jak będę wiedzieć, co dalej, to poczuję spokój.” Tyle że to działa dokładnie odwrotnie.
Spokój nie przychodzi po zmianie – on pozwala przez nią przejść.
W rzeczywistości dobrostan nie polega na tym, żeby się nie stresować. Polega na tym, by umieć siebie regulować, gdy stres się pojawia. Nie wypierać emocji, nie udawać, że nic się nie dzieje, tylko umieć powiedzieć sobie: „To naturalne, że się boję. To normalne, że jest trudno. I mimo to – dam radę.”
W pracy z osobami w zmianie zawodowej widzę, jak często utożsamiamy stres z porażką. Sama siebie na tym łapię! Jakby fakt, że czujemy napięcie, oznaczał, że robimy coś źle. A przecież stres to sygnał, że dzieje się coś ważnego, że wychodzimy poza znane.
Emocje, które chcą nas chronić
Każda zmiana, nawet ta najbardziej upragniona, niesie niepewność. Nasz układ nerwowy nie lubi nieznanego – woli rutynę, nawet jeśli ta rutyna nas męczyła. Dlatego pojawia się napięcie, lęk, czasem poczucie chaosu. To Twój system bezpieczeństwa w akcji – próbuje Cię ochronić (nawet gdy tej ochrony realnie nie potrzebujesz).
Dobrostan w zmianie zaczyna się tam, gdzie nie walczysz z tymi emocjami, tylko uczysz się z nimi współpracować.
Zamiast „Nie powinnam się tak czuć”, spróbuj: à „Widzę, że się boję – ciekawe, czego konkretnie?”.
Zamiast „Muszę się uspokoić”, spróbuj: à „Czego teraz najbardziej potrzebuję, żeby poczuć się bezpieczniej?”.
To drobna różnica w słowach, ale ogromna w skutkach. Chodzi o to, że kiedy potrafimy być dla siebie łagodni w napięciu, pojawia się przestrzeń na zaufanie – do siebie, do procesu, do tego, że nawet jeśli jeszcze nie wszystko się ułożyło, idziemy w dobrą stronę.

Spokój, który zaczyna się w środku
W zmianie zawodowej często szukamy bezpieczeństwa „na zewnątrz”: nowej pracy, pewnej umowy, stabilnego planu. Ale najtrwalszy (choć niekoniecznie najłatwiejszy do osiągnięcia) rodzaj spokoju zaczyna się wewnątrz – w umiejętności zatrzymania się i zauważenia: „jest mi trudno, ale jestem przy sobie.”
To właśnie ta umiejętność – samoregulacji i odporności emocjonalnej – sprawia, że łatwiej przechodzimy przez niepewność. I dokładnie o tym będziemy z Zuzią Woźniak mówić 18go listopada podczas naszego wystąpienia na konferencji Wrocław Wellness – o tym, jak regulacja emocji i odporność na stres przekładają się na zaufanie i bezpieczeństwo psychologiczne w zespołach. Przy czym odniesiemy to konkretnie do funkcjonowania w przestrzeni lider-zespół.
Niemniej, te same mechanizmy, które pomagają liderom budować bezpieczne środowiska pracy, pomagają też każdemu z nas przejść przez własną zmianę z większym spokojem.
Jak zarządzać stresem w czasie zmiany zawodowej
Nie da się przejść przez zmianę zawodową bez stresu. Zamiast próbować go uciszyć, warto nauczyć się z nim być — i zarządzać nim w taki sposób, by nie przejął sterów.
1. Nazwij to, co czujesz
Pierwszy krok to zauważenie, że stres nie jest jednym uczuciem. Czasem to lęk, czasem ekscytacja, czasem żal po starym etapie. Dopiero gdy potrafisz rozróżnić emocje, możesz adekwatnie na nie reagować. Pomaga w tym prosta praktyka: zatrzymaj się na chwilę i zapytaj siebie:„Co ja właściwie teraz czuję?”
Nie oceniaj odpowiedzi. To wystarczy, by wprowadzić więcej świadomości i oddechu między bodźcem a reakcją.
2. Zadbaj o rytuały, które dają Ci poczucie stałości
W zmianie wiele rzeczy jest nowe i nieprzewidywalne, więc szczególnie potrzebujemy punktów odniesienia. Dla jednych to codzienny spacer, dla innych ulubiona poranna kawa, spotkania z przyjaciółmi, czas offline. Takie rytuały nie są drobiazgami — to filary, które pomagają układowi nerwowemu odnaleźć poczucie bezpieczeństwa.
– kilka spokojnych oddechów przed rozmową rekrutacyjną,
– spacer po pracy, zanim sięgniesz po telefon,
– zapisanie trzech rzeczy, za które jesteś dziś wdzięczna.
To małe rzeczy, które codziennie przywracają poczucie równowagi.

3. Nie dźwigaj wszystkiego samodzielnie
W stresie często wpadamy w schemat: „muszę to ogarnąć sam/a”. Tymczasem rozmowa z kimś zaufanym — przyjacielem, coachem, terapeutą — może być jak uchylenie okna w dusznym pokoju. Nagle pojawia się świeże powietrze, a sytuacja przestaje być tak przytłaczająca. Zdarza mi się, że prowadzę konsultację zawodową z osobą, która jest do tej zmiany doskonale przygotowana – i wprost komunikuję swoją obserwację. A jednak i tak te osoby chcą wymienić się obserwacjami, praktykami, a poprzez mówienie o swoim planie – jeszcze dokładniej go porządkują.
4. Obserwuj swoje ciało
Zmiana to nie tylko proces mentalny — to także fizjologia. Napinamy mięśnie, płytko oddychamy, źle śpimy. Warto wsłuchać się w ciało, bo często szybciej niż my zauważa, że coś jest nie tak. Pomagają proste rzeczy: kilka głębszych oddechów, spacer, rozciąganie, świadomy relaks. Nie po to, by „zlikwidować stres”, ale by dać sobie chwilę regeneracji.
5. Szukaj sensu — nawet w trudnych momentach
Kiedy jesteśmy w środku zmiany, łatwo stracić z oczu, po co to wszystko. Wtedy stres staje się czystym napięciem. Jeśli jednak choć na moment uda Ci się przypomnieć sobie, co Cię do tej decyzji popchnęło — jakie wartości, jaka potrzeba rozwoju czy wolności — stres zyskuje kierunek. Nie znika, ale staje się energią, którą można ukierunkować.
Na zakończenie
Bycie ze stresem nie oznacza, że mamy nad nim pełną kontrolę. Raczej, że potrafimy zauważyć, kiedy się pojawia, i nie oceniać siebie za to, że się pojawił. Zmiana zawodowa to nie test odporności, tylko proces, w którym uczymy się od nowa ufać sobie – swojemu ciału, emocjom, decyzjom.
Kiedy zamiast walczyć ze stresem, zaczynamy go rozumieć, staje się on częścią naszej siły. Nie przeszkodą, ale sygnałem, że właśnie robimy coś ważnego.





