A może taka… grubsza zmiana? Nie z etatu na etat tylko na swoje?
To nie jest decyzja, która pojawia się nagle. Raczej myśl, która wraca. Czasem wtedy, gdy kończysz kolejny projekt i czujesz, że znów musisz się dopasować. Czasem po rozmowie z kimś, kto „pracuje na swoich zasadach”. A czasem zupełnie niespodziewanie — w środku zwykłego dnia pracy.
W mojej pracy widzę to bardzo wyraźnie: ostatnio zrobiłam podsumowanie i zauważyłam, że w 2025 roku ponad 70% (!) moich klientek i klientów w pewnym momencie rozważała pójście na swoje. I co ważne — ta myśl nie prowadzi wszystkich w to samo miejsce.
Część osób decyduje się na ten krok. Zakładają działalność, testują swoje pomysły, uczą się nowej codzienności i stopniowo oswajają niepewność, która przychodzi razem z większą autonomią. Zobaczcie Magdę, jak fantastyczną drogę podjęła: Magdalena Lach – Kierownik budowy Poznań
Inni nie podejmują decyzji od razu. Układają sobie plan: zdobywają konkretne kompetencje, budują poduszkę finansową, sprawdzają rynek na małych próbach, uczą się sprzedaży, pracy z klientem, stawiania granic — tak, żeby moment przejścia był mniej skokiem w nieznane, a bardziej świadomym ruchem.
Jest też trzecia grupa — osoby, które po uczciwym przyjrzeniu się sobie dochodzą do wniosku, że własna działalność to nie jest ich droga. I to również jest dobra decyzja. Bo nie każda potrzeba autonomii musi kończyć się JDG, a nie każda zmiana zawodowa oznacza „bycie na swoim”.
To, co te osoby łączy, to nie jedna odpowiedź, ale gotowość, żeby potraktować tę myśl poważnie i naprawdę posłuchać, dokąd prowadzi.

Statystyki i kontekst rynku — Polska i „gig economy”
Gdy mówimy o myśli „idę na swoje” warto spojrzeć na dane, które pokazują, jak wielu ludzi w Polsce działa już w modelu samozatrudnienia.
Według danych World Bank i Eurostatu, około 19,9 % osób w Polsce było samozatrudnionych w 2023 r. — czyli pracowało na własny rachunek, bez charakterystycznych cech tradycyjnego etatu.
Dane GUS i OECD pokazują, że liczba osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą (JDG) w Polsce systematycznie rośnie.
Badania rynku pracy i raporty ekspertów pokazują też, że elastyczne formy pracy — włączając freelancing, kontrakty B2B i gigowe zlecenia — zyskują na znaczeniu jako realna alternatywa dla tradycyjnego zatrudnienia. W raporcie EY & GIGLIKE wskazywano, że gig economy jako model współpracy przyciąga zarówno specjalistów szukających elastyczności, jak i osoby, które świadomie wybrały taką formę pracy zamiast etatu.
Dla porównania: w skali globalnej gig economy nadal rośnie i według analiz może obejmować nawet około 15% pracowników w 2025 r. — czyli znaczący segment rynku pracy (ten sam raport EY & GIGLIKE).
To wszystko pokazuje, że myśl „idę na swoje” nie jest izolowanym impulsem. To część szerszego trendu, który na różnych rynkach przybiera różne kształty — od „wolnych strzelców” po elastyczne kontrakty czy hybrydowe formy pracy.
Statystyki nie mówią nic o tym, jak to się przeżywa. A to, co słyszę na konsultacjach, to nie jest czysta euforia. Częściej to zdanie: „Chcę… ale bardzo się boję” albo „To moje ogromne marzenie. Co jeśli nie wypali?”
O czym jest Twój lęk?
Myśl o własnej działalności prawie zawsze idzie w parze z lękiem: o pieniądze, stabilność, o to, czy klienci się pojawią… Co powiedzą inni? Czy za rok nie będziesz żałować?
To dla mnie ważne, żeby to wybrzmiało: lęk nie zawsze jest sygnałem, że nie powinnaś/eś tego robić. Czasem naprawdę mówi „nie rób tego” — bo to nie jest dobry moment, bo koszty byłyby zbyt duże, bo inne obszary życia wołają dziś głośniej o uwagę. Ale bardzo często lęk mówi coś innego: „Zatrzymaj się, bo to ważne. Przygotuj się, rozeznaj teren.”
Chodzi o to, żeby nie iść w tę zmianę z zamkniętymi oczami. Żeby zamiast skoku w nieznane – poobserwować, zrobić kilka kroków w ramach testu, które zwiększą poczucie bezpieczeństwa.
Właśnie dlatego w pracy z klientkami i klientami tak dużo miejsca poświęcamy poznaniu własnego lęku, a nie jego zagłuszaniu. Sprawdzamy:
- czego dokładnie się boisz,
- co próbujesz ochronić,
- jakich informacji albo zasobów Ci dziś brakuje (a których kompetencji i możliwości Ci z kolei nie brakuje!).
Kiedy nazwiesz swój lęk, bardzo często okazuje się, że za nim kryje się coś konkretnego:
brak planu finansowego, niejasna oferta, zbyt mało rozmów z rynkiem, niewiedza o tym, jak naprawdę wygląda codzienność „na swoim”.
Wtedy zamiast pytania: „czy ja się nadaję?”, pojawiają się inne, dużo bardziej wspierające:
„co mogę zrobić wcześniej, żeby poczuć się spokojniej?”
Dlaczego wiem to nie tylko z rozmów
Pomaga mi w tej pracy to, że od dwóch lat sama prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Pamiętam emocje z początków: ekscytację pomieszaną z napięciem, poczucie sprawczości i momenty, w których odpowiedzialność była naprawdę ciężka. Mam też konkretną wiedzę o tym, co mi zadziałało, a co zupełnie nie.
Dodatkowo pracuję z klientami nad budowaniem marki własnej, więc widzę od środka, jak bardzo ta droga różni się od wyobrażeń. Jak dużo jest w niej prób, korekt, rozmów z rynkiem – i jak mało „gotowych odpowiedzi”.

Mity, które warto obalić, zanim ruszysz na swoje
Kiedy rozmawiam z klientkami i klientami o ich pomysłach na własną działalność, bardzo często pojawiają się fałszywe przekonania, które mogą blokować decyzję albo wprowadzać w błąd. Rozpoznanie tych mitów wcześniej pozwala podejść do zmiany z większą jasnością i spokojem, zamiast kierować się wyobrażeniami czy „uprzejmymi opiniami” innych.
1. „Na swoim pracuje się mniej”
Być może niektórym się to udaje. Ale większość freelancerów, z którymi rozmawiam — i ja sama — nie ma takich doświadczeń. Pracuje się inaczej, elastyczniej (pamiętam ten szok pójścia do fryzjera na 12:00 :)), ale niekoniecznie krócej. Przygotuj się na to mentalnie i organizacyjnie.
2. „Muszę inwestować ogromne pieniądze w marketing i robić cold calle”
Dziś do klientów częściej dociera się przez relacje, rekomendacje, widoczność opartą na zaufaniu, a nie agresywną sprzedaż. Sposób pozyskiwania klientów bardzo się zmienił — warto zainwestować w content, sieć kontaktów i testy małych kampanii zamiast dużych nakładów finansowych od razu.
3. „Jak ludzie kibicują, to będą klientami”
Poparcie i entuzjazm to jedno. Gotowość do wydania pieniędzy — zupełnie co innego. I właśnie o tym warto rozmawiać z rynkiem, zamiast opierać się na deklaracjach. Tutaj pomocne są techniki z „The Mom Test” Roba Fitzpatricka — pytania, które pokazują realną gotowość do zakupu, a nie uprzejmość rozmówcy.
4. „Są rynkowe standardy ofert i stawek”
Często słyszę pytania o „widełki”, „normy”, „prawidłowe modele”. A prawda jest taka, że nie widzę jednego zestawu zasad, który obowiązywałby wszystkich. Wycena jest zawsze wypadkową Ciebie, Twoich kompetencji, klientów i kontekstu — i bardzo często ewoluuje w czasie.
Czy to bilet w jedną stronę?
Z perspektywy rekruterki widzę jeszcze jeden wymiar tej decyzji, o którym wiele osób dowiaduje się dopiero później. Pójście na swoje to często „grubsza” zmiana, także dlatego, że nie wszyscy pracodawcy potrafią ją łatwo „przetłumaczyć” na język etatu.
Czasem chodzi o bardzo techniczne rzeczy – trudność w „przeliczeniu” doświadczenia (tak, bo nadal można spotkać się z podejściem skupionym na latach doświadczenia) projektowego, freelancerskiego czy konsultingowego na zakres obowiązków przypisany do konkretnego stanowiska.
Bardzo często jest w tym coś więcej. Pojawia się niepokój, który nie zawsze jest wypowiedziany wprost: Czy ta osoba odnajdzie się ponownie w strukturze? Czy będzie gotowa znów mieć przełożonego? Czy zaakceptuje supervisora, decyzje podejmowane ponad nią, tempo i ograniczenia organizacji?
To nie jest reguła obowiązująca wszędzie, wręcz widzę, że w porównaniu do sytuacji sprzed 10 lat – takie podejście pojawia się znacznie rzadziej. Są organizacje dojrzałe, które doskonale rozumieją wartość doświadczeń zdobytych poza etatem. Ale są też takie, dla których powrót z JDG na etat uruchamia więcej znaków zapytania niż zmiana jednej firmy na inną.
Dlatego często mówię wprost: to nie jest „one-way ticket”, ale poruszanie się między trybami pracy bywa trudniejsze niż poruszanie się w obrębie jednego trybu. Łatwiej przechodzi się z etatu na etat niż z etatu na JDG i z powrotem – szczególnie jeśli ta zmiana nie jest dobrze opowiedziana i osadzona w spójnej historii zawodowej.
Nie piszę o tym, żeby Cię przestraszyć, to z mojej strony raczej zaproszenie do tego, żeby świadomie wziąć ten aspekt pod uwagę — zwłaszcza jeśli wiesz, że etat może jeszcze kiedyś być dla Ciebie ważną opcją.

Checklista: jak przygotować się do własnej działalności
- Przetestuj pomysł na mini skalę
- Przygotuj małą wersję usługi lub produktu: 1 konsultacja, 1 warsztat, 1 projekt.
- Zbieraj konkretne feedbacki od klientów: co działa, co jest niejasne, co trzeba dopracować.
- Oceń czas, nakład pracy i reakcje rynku zanim powiesz „idę na swoje”.
- Popracuj z Business Model Canvas
- Wypisz: klientów, wartość, kanały dotarcia, relacje, przychody, koszty.
- Zidentyfikuj kluczowe ryzyka i obszary, które trzeba przetestować w praktyce.
- Słuchaj ekspertów i osób doświadczonych
- Podcasty: Wyzwoleni Marka Gonsiora, Mała Wielka Firma Marka Jankowskiego— słuchaj konkretnych rekomendacji ludzi (prowadzących i gości), którzy znają temat JDG od podszewki.
- Analizuj, co z tych doświadczeń pasuje do Twojej sytuacji.
- Rozmawiaj z potencjalnymi klientami i branżą
- Dopytuj o potrzeby, problemy, obecne rozwiązania.
- Stosuj techniki z „The Mom Test”: pytaj o fakty i konkretne zachowania, a nie o opinie czy uprzejme deklaracje.
- Sprawdź własne zasoby i potrzeby
- Finansowe: ile potrzebujesz, żeby utrzymać siebie i projekt przez pierwsze miesiące?
- Czasowe i energetyczne: ile realnie możesz poświęcić na budowę JDG oprócz innych obowiązków?
- Społeczne: sieć kontaktów, potencjalni partnerzy, mentorzy.
- Intelektualne: kompetencje, które warto jeszcze zdobyć, żeby oferta była kompletna.
- Zaplanuj małe próby sprzedażowe
- Przygotuj jedną ofertę, przetestuj ją w praktyce.
- Obserwuj reakcje, ceny, czas realizacji.
- Ucz się z każdego testu i poprawiaj proces.
- Zbuduj narrację swojej marki
- Zaplanuj wsparcie i bezpieczeństwo
- Mentoring, księgowość, narzędzia do organizacji pracy.
- Oszacuj ryzyko finansowe i plan B, jeśli sprzedaż nie będzie zgodna z oczekiwaniami (np. na jakim etapie zdecydujesz się zaangażować firmę prospectingową?).
- Monitoruj swoje emocje i lęk
- Zauważ, kiedy lęk mówi „przygotuj się”, a kiedy „nie rób tego”.
- Obserwuj inne emocje i staraj się dotrzeć do tego, z jaką informacją do Ciebie przychodzą.
Wracając do pytania z początku: a może pójść na swoje?
Nie musisz dziś znać odpowiedzi. Wystarczy, że potraktujesz tę myśl uważnie i pozwolisz sobie ją sprawdzić. Ja tę drogę przeszłam — z ekscytacją, lękiem i wieloma znakami zapytania po drodze (a z niektórymi do teraz 😊). Dlatego jeśli jesteś w tym miejscu teraz, mocno trzymam za Ciebie kciuki!





