„Nie odchodzę” – to zdanie rzadko brzmi dumnie. Nie da się go łatwo opowiedzieć jako historii sukcesu. Nie ma w nim dramaturgii wypowiedzenia, nowej roli, ekscytacji świeżym początkiem. A jednak bardzo często kryje się w nim coś znacznie bardziej złożonego niż brak odwagi czy utknięcie.
Jestem przekonana, że decyzje zawodowe nie zapadają tylko raz.
Często mówię managerom i zarządom, że ludzie nie podejmują decyzji o pracy w firmie wyłącznie w momencie podpisania listu intencyjnego po rekrutacji. Oni podejmują ją codziennie – za każdym razem, gdy po trudnym tygodniu nie wysyłają CV, tylko zostają jeszcze na chwilę.
Decyzja o pozostaniu jest tak samo realna jak decyzja o odejściu – tylko znacznie rzadziej bywa nazywana.
Gdy pojawiają się trudności
W każdej pracy przychodzą momenty tarcia. Zmiana strategii, nowy/a przełożony/a, zmęczenie, poczucie utknięcia, brak rozwoju. Właśnie wtedy zaczyna się wewnętrzne ważenie.
To, co trudne, zaczyna być zestawiane z tym, co wciąż działa i co postrzegamy jako atut. Czyli: relacje z ludźmi, stabilność, pieniądze, elastyczność, znajome środowisko, poczucie sensu…
Jeśli ktoś zostaje, zazwyczaj oznacza to jedno z dwóch — albo jedno i drugie naraz:
- atuty pracy wciąż przeważają nad kosztami
- albo… nie ma dziś lepszej opcji
To rozróżnienie jest kluczowe. Wprowadza ono konkretną dynamikę w obszarze zaangażowania, energii, a w konsekwencji tego, co w organizacjach nazywa się happiness index (HI).
Ludzie, którzy zostają, bo chcą, funkcjonują inaczej niż ci, którzy zostają, bo muszą.
Nie gorzej — ale inaczej. Ostrożniej. Z mniejszą gotowością do nadmiarowego wysiłku. Czasem z większym dystansem. Czasem z cichym żalem, którego nikt nie nazwał.
Dlatego powody pozostawania w firmie są nie tylko osobistą historią pracownika.
Są też ważną, często niewykorzystaną bazą do budowania autentycznego EVP – tego, co naprawdę trzyma ludzi, a nie tylko dobrze brzmi w prezentacjach.

Jeśli nie chcesz albo nie możesz odejść — w jakiej możesz być sytuacji?
Decyzja o pozostaniu bardzo rzadko jest zero-jedynkowa. Najczęściej jest wynikiem kontekstu.
Może:
- czekasz na awans albo przejście na inną rolę, ale ten moment ciągle się przesuwa
- jesteś przed ważnymi zmianami życiowymi – kredyt, dziecko, odpowiedzialność za kogoś bliskiego
- czujesz, że nie jesteś jeszcze gotowy/a – brakuje Ci kompetencji, pewności, doświadczenia
- coś bardzo Cię trzyma – dobra pensja, status; złota klatka, z której trudno wyjść bez realnej straty
- szukasz nowego miejsca, ale bez skutku; może po prostu potrzebujesz przerwy od szukania
Każda z tych sytuacji może generować dyskomfort. Każda z nich może prowadzić do tej samej decyzji: na ten moment najlepiej będzie zostać.
To nie jest porażka, lecz decyzja osadzona w realnym życiu.
Co możesz zrobić, jeśli zostajesz?
Jeśli dziś nie zmieniasz pracy, jedną z najbardziej wspierających perspektyw jest myślenie inside the box.
Nie w sensie rezygnacji z marzeń, ale w sensie przyjrzenia się zasobom, które już masz i które często są niedoszacowane.
- Jakie masz talenty i naturalne sposoby działania?
- Jaką masz odporność – co Cię regeneruje, a co przemęcza?
- Jakie kompetencje intelektualne i społeczne realnie wykorzystujesz, a jakie leżą odłogiem?
- Jakie relacje i wpływy już masz w organizacji, nawet jeśli nie są formalne?
Kluczowe nie jest tylko co masz, ale co możesz z tym zrobić tu i teraz, w tej konkretnej pracy.
Czasem zmiana bez zmiany pracy zaczyna się od bardzo drobnych, ale znaczących korekt:
od przesunięcia proporcji zadań, od innego sposobu wykorzystywania swoich mocnych stron, od świadomego ograniczenia tego, co najbardziej Cię zużywa.
Możesz zapytać siebie:
- które elementy mojej pracy chciałbym/chciałabym robić częściej, bo są zgodne z moimi talentami?
- które zadania mogłyby zostać odchudzone, oddane, uproszczone — nawet częściowo?
- gdzie mogę wnieść wartość w trochę inny sposób niż dotąd, bez zmiany stanowiska?
Czasem to oznacza zaproponowanie nowego obszaru odpowiedzialności. Czasem – wzięcie udziału w projekcie, który lepiej rezonuje z tym, kim dziś jesteś. A czasem – świadome wycofanie się z ról, które kiedyś miały sens, ale dziś kosztują zbyt wiele.
To nie zawsze wymaga formalnej zmiany zakresu obowiązków. Często zaczyna się od mikro-decyzji, które powoli zmieniają kształt Twojej pracy tak, żeby była bardziej „Twoja”, a mniej narzucona.
Nie chodzi o to, żeby nagle wszystko pokochać, tylko o to, żeby odzyskać choć kawałek wpływu – i poczucie, że nie jesteś wyłącznie w trybie przetrwania.
Jakie korzyści możesz mieć z tej sytuacji?
To pytanie bywa trudne, bo brzmi jak próba „osłodzenia” czegoś, co uwiera. A jednak wiele osób, patrząc wstecz, widzi, że czas pozostania – choć niewygodny – był rozwojowy.
Może to moment, w którym możesz:
- rozwinąć kompetencje, na które wcześniej nie było przestrzeni
- nauczyć się stawiania granic i renegocjowania oczekiwań
- zbudować dojrzałość zawodową: mniej reaktywną, bardziej świadomą
- wzmocnić swoją pozycję, zanim wykonasz kolejny krok
- sprawdzić, kim jesteś zawodowo bez ciągłego biegu
To nie są małe rzeczy. To są fundamenty, które często decydują o jakości kolejnej zmiany.

Co możesz zakontraktować, żeby było lżej?
Pozostanie nie musi oznaczać biernego trwania. Czasem wystarczy kilka wewnętrznych kontraktów, żeby zmniejszyć koszt psychiczny tej decyzji.
Możesz spróbować:
- jasno określić, na jak długo zostajesz w tej konfiguracji
- nazwać, czego nie bierzesz już na siebie, nawet jeśli wcześniej to robiłeś/aś
- porozmawiać o zakresie roli, priorytetach, możliwościach rozwoju — nawet jeśli nie od razu przyniesie to zmianę
- ustalić własne minimum dobrostanu: granice czasu, energii, dostępności
- dać sobie zgodę na to, że zaangażowanie może wyglądać inaczej niż kiedyś — spokojniej, bardziej selektywnie
To nie jest cynizm. To jest higiena.
Na koniec
„Nie odchodzę” nie musi oznaczać, że coś z Tobą nie tak. Czasem oznacza, że bierzesz pod uwagę całe swoje życie, a nie tylko jeden jego fragment.
Zmiana nie zawsze zaczyna się od odejścia. Czasem zaczyna się od uczciwego przyjrzenia się temu, dlaczego zostaję — i co mogę zmienić, żeby nie zgubić po drodze siebie.





